„Nimfa”

Zgodnie z daną obietnicą zamieszczam fragment powieści „Nimfa”, który odczytała głośno w bibliotece szkolnej przed społecznością uczniowską w ramach akcji czytelniczej „Czytam, bo lubię” Mabell Maxime Kowalewska

 m

 

Fragmenty POWIEŚCI FANTASY „NIMFA”
autor: Mabell Maxime Kowalewska uczennica klasy IIIC ZSiPO w Magnuszewie

Epilog
Zwykle niezamieszkały, barokowy pałac, tego dnia był gwarnie przepełniony. Ogromną salę balową wypełniono rzędami misternie zdobionych krzeseł, na których zasiedli, co najmniej dziwnie, wyglądający goście. Pierwsze rzędy zajęły najdostojniejsze osobistości świata mroku. Jedno miejsce pozostało puste. W samym centrum pomieszczenia stał tron wykonany z ludzkich, makabrycznie powyginanych kości. Zasiadał na nim ten, który zgromadził wszystkich. Z niezadowoleniem wpatrywał się w wielkie drzwi przy ostatnim rzędzie. Emanował grozą i nadnaturalną siłą.

 

Nagle ciężkie wrota uderzyły o kamienną ścianę. W przejściu stanęła wysoka kobieta
o ciemnych włosach, w poszarpanej sukni zaplamionej krwią. Z siniakiem pod okiem
i z nieokiełznaną wściekłością zmierzyła zebranych. Podeszła do tronu i coś szepnęła do ucha władcy. Na jego twarzy natychmiast pojawiło się wyraźne rozczarowanie. Zmrużył oczy
i ciskając w nią srogie spojrzenie, wskazał palcem jedyne wolne miejsce w pierwszym rzędzie, na którym posłusznie usiadła, zaciskając potulnie usta.
Tron zawirował w powietrzu, kiedy wstał i zaczął przechadzać się po linii idealnego kręgu, oddzielającego go od zgromadzonych.
– Jestem niezmiernie rad, że przybyliście na moje zaproszenie i wyraziliście aprobatę dla naszej, wspólnej walki – popłynął stanowczy, głęboki i melodyjny głos.
- Jedynie jednocząc nasze siły możemy przejąć całkowitą władzę. I oto dzisiaj nadszedł czas, aby tego dokonać! – błysnął złowieszczym uśmiechem. – Najpierw jednak musimy uzbroić się w nową moc, która w połączeniu z naszą, przyniesie oczekiwane rezultaty. Ona istnieje i jest na wyciągnięcie ręki. Mam na myśli moc Królowej Nimf. Jej życiowa siła nadal emituje potężną energię. Jest tylko jeden problem – mówiąc to skierował wzrok na spóźnioną kobietę, która na te słowa skuliła się w sobie. – jest nim Lilith. Entre miała dzisiaj ją przechwycić. Wynikły jednak nieoczekiwane komplikacje i nie wykonała powierzonego jej zadania, więc…
– Gdybyś mi to zlecił, z pewnością poszukiwana dawno byłaby doprowadzona. – wtrącił się mężczyzna o lekko skośnych, azjatyckich oczach, siedzący w pierwszym rzędzie. –
Entre syknęła przeciągle. Azjata wyszczerzył do niej ostre, lśniące zęby.
– Szkoda, że nie zgłosiłeś mi wcześniej swojej gotowości. Cóż, wyznaczyłem do tego zadania Tylen – właściciel nieskazitelnego głosu kontynuował przemowę, spoglądając spod ciemnych, bujnych brwi na kobietę o zjawiskowej urodzie i czarnych skrzydłach, siedzącą
w pobliżu Dechenga.
– Samaelu, ale po co ją porywać? Czy nie lepiej od razu ją zabić? – oblizała krwistoczerwone usta. – Chętnie się tego podejmę.
Rozgorzała głośna dyskusja. Jedno przekrzykiwało się przez drugie. Rozwścieczony Decheng spoglądał na Tylen, uśmiechającą się szyderczo.
– Lilith będzie dla nas o wiele cenniejsza żywa – głos Samaela przetoczył się po sali niczym grom.
– Jak to? – odezwał się ktoś z ostatniego rzędu. – Przecież jest nimfą!
Znów salą zawładną głośny chaos. Wtem Samael wypuścił mentalną, potężną falę, która przeleciała po zgromadzonych i wypełniła sobą wnętrze. Zapadła grobowa cisza.
– Cały sekret w tym… – zrobił delikatną pauzę. – … że nią nie jest.

Losowe zdjęcie z galerii

Logowanie

Copyright © 2012. ZSiPO w Magnuszewie.